My

keinsell · · 1 min czytania

Poznałem ją nieoczekiwanie, dostrzegła mnie gdy sam siebie nie widziałem. Nie miałem niczego, czego mogłaby ode mnie chcieć, poza mną samym. Wtopiła się w mój ideał będąc tuż przed mną. Postanowiła uczynić mnie szczęśliwym - jakby jej szczęscie zależało od mojego.

Porzuciliśmy razem bagaż który ciągneliśmy za sobą i zamieszkaliśmy w domu pod jednym niebem, zapraszając do niego siebie nawzajem. Nie chcąc siebie opuszczać, zgubiliśmy się w sobie aby ponownie się odnaleźć i pozostać - połączeni z niezliczonej ilości odłamków, które stworzyły idealną całość.

Zostawiliśmy na sobie wiele znamion oraz odcisków które przypominały nam o niezwykłych doświadczeniach które razem przeszliśmy a ich zanik symbolizował miejsce na kolejne doświadczenia które na nas czekały.

Spędzaliśmy ciepłe wieczory w towarzystwie księżyca, rozbierrając się z kolejnych warstw i przymiejrzając nowe słowa. Mają siebie w swoich dłoniach, porozumiewaliśmy się w ciszy. Spacerowaliśmy między gwiazdami podziwiając ich piękno gdy patrzyliśmy na siebie.

Odwiedzaliśmy siebie nieustannie, przywiązując swoje ciała do wspólnych miejsc które były dedykowane tylko dla nas. Będąc wdzięczny za doświadczenia które do mnie przyszły, muzyka nie przestawała grać a sami mieliśmy wielokrotnie okazję zatańczyć do rytmu wybijanego przez nasze serca.

Odbierz mnie, kiedy znów będę sam.