keinsell

Pod Łóżkiem

September 12, 2026

#poem

Wszystko do czegokolwiek kiedykolwiek przymierzyłem swoją świadomą (bądź nie) uwagę stawało się możliwe na wyciągnięcie dłoni a tym samym stworzone zanim zdążyłem o tym pomyśleć, a przynajmniej w ten sposób się czułem kiedy zaczynałem tworzyć. Gdy obierałem cele, zadania nasuwały się same z procesu w którym zostawiałem całego siebie a czas przestawał mieć znaczenie kiedy patrzyłem jak rośnie owoc który kiedyś zasadziłem.

Kiedyś myślałem że nic na świecie nie dzieje się samoistnie ale sam zauważyłem że większość mojego życia działo się samoistnie, środowiska do których trafiałem, słowa które usłyszałem na swojej drodze czy to co udało mi się zrealizować dla siebie czy dla ludzi którzy zdecydowali mi się zapłacić za to czego sam chciałem kiedyś spróbować.

Były momenty gdzie gdy otwierałem moje oczy zalewała mnie lawina powiadomień o tych samych problemach jak nieopłacone rachunki, które przestawały mieć jakiekolwiek znaczenie gdy sam nie wiedziałem co mogę z nimi zrobić. Wielokrotnie próbowałem znaleźć miejsce w którym mój wkład byłby mile widziany a tym samym dostrzerzony, czy może nawet wynagrodzony co nie ukrywam byłoby opcją fajną.

Starałem się nie ignorować swojego wewnętrznnego świata przez szare zmartwienia, a tym samym wyrażać go z każdym kolejnym wypowiadanym słowem. Nigdy nie porzucę nadzieji.

Żyłem w pośpiechu, być może stresie a jeszcze innym razem pod presją - nie wątpię że te elementy pomagały mi w osiąganiu więcej niż osiągnąłbym bez nich, aczkolwiek nie były nieodłącznym elementem mojego życia - nauczyłem się z nimi radzić.

Ceniłem sobie ciszę a stymulowanie się wieczorną kawą sprawiało że chciałem wypowiadać słowa które mówiły o tym co chciałem powiedzieć.

← Back to blog