Carpe Diem
Każdego dnia malowałem w lustrze nową postać — taką samą jak poprzednia, a jednak zmienioną przez nowe przekonania i doświadczenia które za mną chodziły. Zdałem sobie sprawę, że trzeba chwytać dni które się ma, bo jutro życie może obrać zupełnie inny obrót. Chciałem przy tym zostawić coś po sobie — w moim przypadku pewnie będzie to kilka tekstów i rozmów z ludźmi których spotkałem na drodze. Historie podróżują między osobami i w ten sposób nie odchodzi się w niepamięć, niezależnie od tego gdzie się jest. Mogłem wiedzieć dokąd zmierzam nawet gdy błądziłem od kąta w kąt. W pewnym sensie odnalazłem sens w samym byciu żywym — z nadzieją że to co z tego życia powstało miało jakieś znaczenie. Jak na ironię, wolałem trzymać się tego co znane — ale mam wrażenie że przez to wszystko poznałem jedynie, bądź aż, samego siebie. Miałem swoje oczekiwania, choć wiedziałem że szanse na to by ktokolwiek zwrócił uwagę są nikłe. Mimo wszystko postanowiłem zostawiać ślady wszędzie gdzie byłem.